7/29/2013

Nareszcie 50 scenariusz! Yey :P

Scenariusz cz. 50


F: Właśnie dlatego musi za to zapłacić. Powiesz mi jak się nazywa?
N: To Jin.
F: Ale tak na serio, kto ci to zrobił?
N: (z bólem w głosie) Nie wierzysz mi.
F: Ale dlaczego miałby to robić, co? Dla zabawy?
N: Nie chcę z tobą rozmawiać. wyjdź.
F: Nino zrozum...
N: Wyjdź!
F: Później porozmawiamy. (wyszedł)
A: Co się stało? Czemu Nina tak krzyczała?
F: Niech ona wam powie. (odwrócił się i wyszedł)
A: Chodźmy (weszli do Niny)
P: Nino co się stało?
N: Pokłóciłam się z Fabianem.
A: To wiemy, ale dlaczego kazałaś nam wyjść?
N: No bo..
J: (przerywa jej) Jeśli nie chcesz mówić to nie mów.
N: Nie, jest ok (opowiada im całą historię)
J: O kurczaczek
P: Jak się teraz czujesz?
N: Dobrze.
Al: Jedno pytanie: Kim do cholery jest ten Jin?!
A: No właśnie. Nino?
P.M: Też muszę się dowiedzieć. Za takie coś grozi więzienie.
P: Od razu więzienie. Pewnie tylko dostanie jakąś karę pieniężną czy coś.
N: To jest najlepszy przyjaciel Fabiana. A raczej był. Przed jego przyjazdem do Domu Anubisa, coś między nimi zaczęło się psuć. Spotkaliśmy się we trójkę kilka razy i naprawdę go polubiłam, ale naprawdę nie wiedziałam, że on jest do czegoś takiego zdolny. Mam szczęście, że odebrał ten telefon, bo nie wiem jak to by się skończyło.
P: To dlatego Fabian tak szybko stąd wybiegł.
N: Tak. On powiedział, że to niemożliwe i że ten jego przyjaciel nie mógł tego zrobić.
J: A gdzie on poszedł?
N: Nie mam pojęcia.
A: Co ty mu zrobiłaś?
N: Nic. Myślę jednak, że Fabian zrobił coś lub powiedział co jego bardzo zraniło.
Al: A co to ma wspólnego z tobą?
A: Ja już wiem. Jeśli Fabian opowiadał temu kolesiowi, jak bardzo zależy mu na Ninie i o tym, że się jej oświadczył, to ten koleś miał doskonały pomysł na zemstę. Gdyby Ninie się coś stało albo gdyby została skrzywdzona, to Fabian byłby załamany i o to mu chodziło.
N: Tylko że Fabian nic mu nie zrobił.
Al: Skąd to wiesz?
A: Bo, matołku, ona zna całe życie swojego narzeczonego.
Al: Aha..
(zapada niezręczna cisza, aż nagle Fabian wbiega cały zakrwawiony)

7/26/2013

Heja - hej!!

HEJKA! Postanowiłam, że dodam zdjęcia z Braddy' m i Jinem, bo resztę bohaterów moich scenariuszy znacie. Nie wiem czy jutro dodam jakiś scenariusz, bo jadę do cioci, ale się postaram. Miłych snów....:)


Jin


Braddy

 

 


Część. 49

Scenariusz cz.49

A: Mogę zostać?
F: Amber idź.
A: Ok (wychodzi) 
F: Nino?
N: .....
D: Pani Nino wszystko w porządku?
N: Chyba tak.
D: Jeśli nie chcesz nie musisz o tym mówić.
N: Nie...na szczęście nic się nie stało.
F: A co się  miało stać?
N: To było straszne. (łzy zaczęły jej lecieć po policzkach)
F: Nino..(wziął ją za rękę) Doktor ma rację, jak nie chcesz to nie mów.
N: Nie, ok. Wtedy po tym jak ten facet przeczytał testament, to poszłam się przejść. Na nic nie zwracałam uwagi, tylko szłam przed siebie, a jak w końcu oprzytomniałam to znalazłam się przed jakimś klubem. Chciałam stamtąd jak najszybciej odejść, ale zobaczyłam mojego starego znajomego i on mnie zaprosił na drinka. Odmówiłam mu, bo przecież nie wiedziałam czy na pewno jestem w ciąży, więc zaproponował mi kawę. Poszliśmy do jakiejś kawiarni. Wyszłam na chwilę do ubikacji, i wydaje mi się, że musiał mi coś dosypać, bo jak się napiłam tej kawy to zaczęło mi się kręcić w głowie. Powinnam wtedy wyjść....(wzięła głęboki wdech) ale nie miałam nawet siły, żeby ustać na nogach. A on mi zaproponował, że mnie odwiezie do domu Anubisa. A zamiast tego zabrał mnie do jakiegoś magazynu, przywiązał do jakiejś drewnianej machiny i zaczął mnie bić.
F: (zacisnął dłonie w pięści)
N: To bolało, a jak krzyczałam, żeby przestał to on się jeszcze śmiał. Zaczęłam się szarpać i jakoś udało mi się rozwiązać, kiedy on wyszedł porozmawiać przez telefon. Wybiegłam z tego domu, aż dotarłam do ulicy i jakiś facet zabrał mnie z pobocza. Zapytał co się stało, ale jak zobaczył tego kolesia jak wybiega za mną to ruszył z piskiem opon. Kupił mi jakieś ubrania i maść i zawiózł mnie do siebie, żebym się doprowadziła do porządku. Potem podwiózł mnie do domu Anubisa i pomógł dojść na strych. Zasnęłam wtedy, a po jakiejś godzinie przyszedłeś po mnie, bo mieliśmy iść do ginekologa. No i znalazłam się w szpitalu.
F: (pogłaskał ją po policzku)
N: A właściwie jak się tu znalazłam?
F: Przed prywatnym gabinetem doktora nagle upadłaś i straciłaś przytomność. Wtedy przywieźliśmy cię tutaj.
N: I co mi się stało doktorze?
D: Wydaje mi się, że to przez to, że ten chłopak cię bił. Gdyby twój chłopak tak szybko nie zareagował na pewno straciłabyś dziecko.
N: O Boże..!
D: Ale na szczęście z dzieckiem wszystko w porządku i prawidłowo się rozwija.
F: Czy mógłby nas pan zostawić samych? I niech nikt tu nie wchodzi, ja ich zawołam.
D: Dobrze, ale jeszcze jedno. Będę musiał cię zbadać Nino, czy nie masz jakiś wewnętrznych lub zewnętrznych obrażeń. A teraz odpoczywaj (wyszedł)
F: Nino muszę wiedzieć jeszcze jedną rzecz.
N: Tak?
F: Jak się nazywał ten chłopak?
N: ....
F: Nino?
N: To straszne ja mu naprawdę zaufałam (rozpłakała się)..., a on mnie skrzywdził.
F: Właśnie dlatego musi za to zapłacić. Powiesz mi jak się nazywa?
N: To Jin.

7/24/2013

Cz. 48

Scenariusz cz. 48


F: Ale ona przecież nie bierze.
D: Skoro nikt z was nic nie wie trzeba będzie zapytać się Niny.
A: To chodźmy do niej.
D: Niestety panna Martin na razie śpi. Dajmy jej odpocząć.
P: Ok chodźmy do domu.
F: Ja zostanę.
J: Zostanę z tobą, a wy idźcie.
P: Chodź Amber.
A: Tato?
P.M: Jeśli chcecie mogę was zabrać na lody.
A: O tej godzinie?
P: Mi pasuje (wyszli)
F: Czemu mi nie powiedziała, że bierze narkotyki?
J: Ja w to nie wierzę i ty też nie powinieneś.
F: Nie zauważyłem, żeby miała rozszerzone źrenice, a przecież spędzam z nią  najwięcej czasu.
J: No właśnie. Nie martw się.

Następny dzień
F: (śpi na korytarzu)
P, A, Al i P.M: (przychodzą do Niny)
A: Fabian, pobudka.
F: Co się stało? Coś z Niną? (zerwał się na nogi)
P.M: Nie, spokojnie młodzieńcze. Pielęgniarka nas powiadomiła, że doktor jest u Niny i ze można już z nią rozmawiać.
F: A gdzie Joy?
A: Nie wiem.
P: Chodźmy.

J: (siedzi przy łóżku Niny)
F: Joy! Czemu mnie nie obudziłaś?
J: Spałeś tak słodko, a poza tym Nina mówiła, że nie spałeś ostatnio za dobrze.
F: Nina (uśmiechnął się i usiadł na łóżku Niny)
N: Cześć.
D: Nino, mam do ciebie jedno pytanie.
N: Tak?
D: Czy brałaś jakieś narkotyki wczoraj wieczorem?
N: (patrzy na niego z niedowierzaniem) Pan...tak na serio?
D: Tak.
N: (odwraca wzrok) Nic nie brałam.
D: Nino... ja muszę wiedzieć, bo przez to prawie zginęło twoje dziecko.
N: Czyli jednak jestem w ciąży?
D: Tak, jesteś.
F: Nino powiedz doktorowi co się stało.
N: Nic się nie stało.
F: Nino...
N: Ale w pokoju zostajesz tylko ty i doktor.
A: Ale..
D: Wyjdźcie proszę.
P: Ok (wychodzi z Joy, Alfie' em i panem Milingtonem)
A: Mogę zostać?
F: Amber idź.
A: Ok (wychodzi) 

Może dodam jeszcze jeden dzisiaj, ale nie wiem czy zdążę go napisać, bo mam robotę. Buziaki.
                                                                   kaczuszkamartin:)

Takie tam...

Scenariusz cz.47


D(oktor): Proszę się odsunąc. (zmierzył jej puls) Pani Nino! (zaczał klepać ją po twarzy) Pani Nino słyszy mnie pani?
N: (krzyknęła rozdzierająco i straciła przytomność)
D: Jedziemy do szpitala.

Szpital
P, A i J: (wbiegają do poczekalni)
P: Co jej się stało?
F: Nie wiem. Zabrali ją na operacje i próbują uratować dziecko.
J: Aż tak źle?
A: Co się stało, jak czekaliście na swoją kolej?
F: Nie wiem to się stało tak nagle. W pewnym momencie złapała się za brzuch i upadła. Wbiegłem wtedy do gabinetu i wyciągnąłem stamtąd  doktora. A potem przyjechaliśmy tutaj.
P: I ten doktor ci nie powiedział co się tak naprawdę stało?
F: Nie, bo nie było na to czasu.
A: ile już trwa ta operacja?
F: Ze 4 godziny.
A: A nie wiesz ile jeszcze będziemy czekać?
F: Skąd ja mam to wiedzieć?
A: No nie wiem.
P.M: (wchodzi) Gdzie jest Nina?
A: Tato? Co ty tu robisz?
P.M: Nina miała do mnie przyjść po wizycie u ginekologa, ale się nie pojawiła. Po 2 godzinach czekania zadzwoniłem do Trudy i się dowiedziałem, że były jakieś problemy. Przyjechałem najszybciej jak się da.
A: 2 godziny to dla ciebie szybko?
P.M: Musiałem jeszcze porozmawiać z klientem.
A: Aha.

Po 3 godzinach czekania
D: (wychodzi)
W: (podbiegają do niego)
F: I co panie doktorze?
D: Operacja się udała. Panna Nina i jej dziecko są już bezpieczne.
P.M: A co się tak właściwie stało?
D: Wystąpiły jakieś komplikacje. Właśnie miałem się zapytać czy Nina jest na coś chora?
P.M: Nic mi o tym nie wiadomo, a co?
D: W jej krwi wykryto jakieś leki, ale nie jestem pewien czy to nie są narkotyki.
F: Narkotyki!?
P: Ale jest możliwe, że to są jakieś leki?
D: Jest taka możliwość, lecz większe jest prawdopodobieństwo, że to są narkotyki.
F: Ale ona przecież nie bierze.
D: Skoro nikt z was nic nie wie trzeba będzie zapytać się Niny.

7/19/2013

Częsc 46

Scenariusz cz. 46


Fa: Dobrze, zaczynajmy. (odczytuje)
                                    
                 TESTAMENT
    Ja, Victor Rodenmaar Junior dnia 12 października 2012 roku, w razie mojej śmierci Dom Anubisa przekazuję moim dwóm siostrzenicom, a mianowicie: Ninie Martin i Amber Millington.
Dla Trudy, mojej najlepszej przyjaciółki, zostawiłem list w moim sejfie (moje siostrzenice znają szyfr). Proszę również, aby została ona nową prawowitą opiekunką mieszkańców Domu Anubisa, a także proszę by była dla nich taka, jak do tej pory. Wpłaciłem na jej konto bankowe pieniądze, żeby rozbudować dom, ponieważ niektórzy mieszkańcy Domu Anubisa są przy nadziei.
                                                       
                                            Victor Rodenmaar Junior

T: (rozpłakała się) Będę o was dbać dzieciaki.
M: My o ciebie też.
N: Trudy mogę już pójść na górę?
T: Oczywiście złotko.
N: (wybiegła)
P.M: Pójdę z nią pogadać.
A: Mogę iść z tobą?
P.M: Nie, zostań. (wyszedł)

Strych
N: (siedzi na łóżku i płacze)
P.M: (wchodzi) Córciu....
N: (przytula się do niego) Niby straciłam mamę, od kilku lat patrzę jak babcia słabnie, a to i tak tak strasznie boli.
P.M: Wiem (zaczął ją głaskać po plecach) W końcu wszystko się ułoży.
N: Słyszałeś, że Amber jednak nie jest w ciąży?
P.M: Tak, a ty?
N: Nie wiem. Mam o 18 wizytę
P.M: To powinnaś się zbierać.
N: ok. Jak zejdziesz do salonu, powiedz Fabianowi, żeby tu przyszedł .
P.M: Jak się czegoś dowiesz przyjdź do mnie do hotelu i mi powiedz, bo nie wiem czy dawać pieniądze na pokoik.
N: Dobrze. idź już.
P.M: Pa (wyszedł)

U doktora
F: Ale sprawdziłaś czy ten lekarz jest wiarygodny?
N: Tak. Boję się trochę.
F: nic się nie stanie.
N: Mam nadzieję, że..(nie dokończyła, bo złapał ją straszny skurcz w brzuchu)
F: Nino co ci jest?
N: Nie... wie..m (zaczyna płakać) to.... b-boli...aaaa!!!!!!
F: Idę po pomoc
N: Nie!
F: (wpadł do gabinetu)
N: ( upadła na podłogę i zwija się z bólu) Fabian!!!!!! (powoli traci przytomność)
F: (wybiegł z lekarzem) Nina!!!
D(oktor): Proszę się odsunąć. (zmierzył jej puls) Pani Nino! (zaczął klepać ją po twarzy) Pani Nino słyszy mnie pani?
N: (krzyknęła rozdzierająco i straciła przytomność)
D: Jedziemy do szpitala.

7/18/2013

Pytanko

Zastanawialiście się kiedyś gdzie i kiedy śpi Victor?

Nigdy nie widziałam pokoju Victora. Czy on nie ma swojego łózka ani nic? Bo przecież ani w jego gabinecie ani w piwnicy nie ma żadnego łóżka. Vera miała pokój na strychu, w jednym odcinku jest tak, że Trudy wychodzi do holu w pidżamie, więc się domyślam, że jakiś tam pokój ma. Jeśli wiecie coś na ten temat powiedzcie mi, bo będę się nad tym cały czas głowić. Dzięki.

Yay :*

Scenariusz cz.45


Br: Tak samo jak wiem, że masz magiczne moce: Telekineza i czytanie w myślach.
J: (przeraziła się) Skąd to wiesz?
Br: Ja mam to samo.
J: Jak to to samo? O czym ty mówisz?
Br: Ja nie kłamałem mówiąc, że jesteśmy sobie przeznaczeni.
J: Ale ja nie chcę z tobą być!
Br: Dlaczego!?
J: Przecież wiesz kto mi się podoba, prawda?
Br: On ci się nie podoba. Ty go kochasz.
J: Ok, ok tylko nikomu nie mów, ok?
Br: Spoko.
J: A teraz muszę iść (wyszła)

Po pogrzebie- salon
W: (siedzą w ciszy)
N: Trudy dowiedziałaś się dlaczego Victor umarł?
T: Tak. Jednak to nie była śmierć naturalna.
W: (spojrzeli na nią)
A: A co się z nim stało?
T: Chyba ktoś mu podał jakąś truciznę,
N: Ale kto?
T: Nie wiem, ale to nie było nic z jego napojów z dołu. Policja przeszukała całą piwnicę i wzięła wszystkie fiolki do laboratorium. Żadnej Victor nie pił.
( W salonie zapadła cisza)
P: Może zrobić komuś herbatkę?
T: Ja poproszę.
W(ujek) F(abiana): Ja też bym prosił
P(an M(illington): A czy można prosić kawę w filiżance?
P: Rozpuszczalną czy prawdziwą?
P. M.: Prawdziwą.
P: Dobrze. Nino pomożesz mi?
N: Jasne (poszły do kuchni)
P: Jak myślisz kto go mógł zabić?
N: Nie wiem.
P: Zebranie sibuny na strychu?
N: Nie dzisiaj. (wzięła tacę z kawą i herbatami) Weź ciastka.
P i N: (weszły do salonu)
Fa(cet): (wchodzi) Przepraszam. Czy mógłbym przeczytać testament pana Rodenmaar' a Juniora?
T: Oczywiście. Proszę zaczynać.
A: (podnosi rękę) Przepraszam? Gdzie został znaleziony jego testament?
Fa: W jego gabinecie, chociaż trudno było się tam dostać bez klucza.
T: niech pan zaczyna.
Fa: Dobrze, zaczynajmy. 

7/16/2013

Scenariusz cz. 44

Scenariusz cz. 44


M: Czyli nie jestem w ciąży?
T; Niestety skarbie.
M: To nie fair! (wybiegła)
Je: Maro, zaczekaj! (wybiegła za nią)
T: Czemu wszystkie złe rzeczy dzieją się w tym samym momencie?
T: Nino będziesz musiała pójść po pogrzebie do ginekologa.
N: Tak masz rację. Amber pójdziesz ze mną?
A: eee ja eee
F; Ja pójdę.
N: Dzięki Fabes.
Br: Joy możemy pogadać.
N: (rzuciła Joy znaczące spojrzenie)
J: Chodźmy do pokoju (wyszli)
A: Chyba będziemy mieli nową parę. Nazwę ją ...Joddy
N: Naprawdę nie masz się czym zajmować? Trzeba upiec ciasto dla jutrzejszych gości.
A: Jakich gości?
N: Nieważne (wyszła)
A: O co jej chodziło?
P: Po pogrzebie Sweet, Trudy..
F: Mój wujek.
P: ...Fabiana wujek i ci, którzy przyjdą pewnie będą chcieli pogadać w ciszy.
A: Nie wiedziałam, że się tak robi.
P: To teraz już wiesz.

Pokój Joy i Braddy' ego
Br i J: (wchodzą)
J: O czym chciałeś gadać?
Br: Posłuchaj, (zaczął i wziął ją za ręce)
J: (wyrwała mu się)
Br: O co chodzi?
J: O nic. O czym chciałeś gadać?
Br: Zależy mi na tobie i chciałbym byś została moją dziewczyną.
J; Braddy, ja..
Br: Wiem co chcesz powiedzieć. Że nie jesteś jeszcze gotowa i że znamy się dopiero z miesiąc, ale ja naprawdę cię polubiłem.
J: Braddy to się nie uda.
Br: Czemu niby? Co podoba ci się ktoś inny? (spytał z sarkazmem)
J: Po pierwsze: lubię cię, ale tylko jako kolegę. Traktuję cię jak brata, którego zawsze chciałam mieć. A po drugie: nic ci do tego kto mi się podoba.
Br: Czyli jednak kogoś masz?
J: Nie! (jęknęła z frustracją w głosie) Jestem nadal singlem.
Br: Ale podoba ci się ktoś, mam rację?
J: A nawet jeśli to co ci do tego?
Br: Wiesz...każdy chłopak w tym domu ma dziewczynę oprócz mnie. Więc nic ci chyba z tego nie wyjdzie.
J: Kto powiedział, że ten chłopak jest z Domu Anubisa?
Br: Nikt, ale ja i tak wiem kto to.
J: Niby skąd?
Br: Tak samo jak wiem, że masz magiczne moce: Telekineza i czytanie w myślach.
J: (przeraziła się) Skąd to wiesz?
Br: Ja mam to samo.

Część 43

Scenariusz cz. 43


Kolacja - wszyscy siedzą przy stole
T: (wchodzi) Jutro nikt z Was nie idzie do szkoły.
P: Ok, a o której jest pogrzeb
T: O 13.
A: Nasz tato przyleci jutro z samego rana.
T: Dobrze, znajdzie się dla niego pokój.
A: Nie trzeba. On wynajął już pokój w hotelu niedaleko szkoły.
T: Ah. To dobrze.
(dzwoni telefon)
T: Ja odbiorę (wyszła)
N: Nasz tato przyjedzie?
A: Tak, bo przecież on i Victor byli rodziną, prawda?
N: W sumie racja.
Br: Sorry, że pytam, ale jak to możliwe, że jesteście siostrami skoro macie inne nazwiska, inną datę urodzin a chodzicie do tej samej klasy?
N: (patrzy na Amber) Może są jakieś złe informacje.
A: Ale wtedy nie mogłabyś być wybraną.
Br i E: O co wam chodzi?
M: Właśnie jaka wybrana?
A: nie pozwoliliście mi dokończyć (powiedziała z wyrzutem w głosie) Nina nie mogłaby zostać wybraną Fabiana.
M: Ale czemu?
A: Bo....Fabian by się zakochał we mnie. (uśmiechnęła się)
F: Jeszcze czego (mruknął)
T: (wchodzi) Gwiazdki mam złe wieści.
W: (spojrzeli na nią)
T: Dziewczyny gdzie byłyście u ginekologa?
N: U doktora Clifa.
T: Clif Parks, tak?
N: No tak.
A: Ja też.
M: Ja też
N: Ale o co chodzi?
T: No cóż, okazało się, że pan Parker jest oszustem.
A: (zbladła) Jak to?
T: Przedstawił lekarzom podrobione dokumenty po skończonych studiach.
M: I co w związku z tym?
T: On podrobił wasze wyniki. 
A: Czyli nie będę miała dzieci? (rozpłakała się)
T: Owszem. Mara i Amber nie jesteście w ciąży.
N: Zaraz. Mara i Amber? A co ze mną?
T: Nie wiem. Nie było twoich wyników w jego gabinecie. W ogóle nie było informacji, że zostałaś kiedykolwiek zbadana przez tego mężczyznę.
N: Ale jak to!? Byłam tam razem z Amber!
A; Tak to prawda.
T: Nie wiem o co chodzi.

Następne dwa dodam ok. godz. 20:30. Czekam na komcie:)

Może mi ktoś powiedzieć o co chodzi z tymi nominacjami? Będę naprawdę bardzo wdzięczna.

7/15/2013

42

Scenariusz cz.42


F: Ok (wyszli)
Br: No i zostałem sam.
E: (wchodzi) no nie całkiem.
Br: O! Cześć Eddie.
E: Hejka, widziałeś Pat?
Br: Wyszła już do szkoły.
E: Tak?
Br: Mówiła, że musi pomyśleć.
E: Ciekawe o czym (wyszedł)

F: Ok, to co z tymi mocami?
J: To telekineza
F: Jak to? Potrafisz ruszać przedmiotami za pomocą wzroku?
J: Tak i jeszcze umiem czytać w myślach.
N: A to ciekawe.
J: Pytałam się, bo Braddy też się urodził 7 lipca.
F: Nino może ty też coś umiesz.
N: Tak mamy dzisiaj sprawdzian z matmy (powiedziała z sarkazmem)
F: Oj Nino.
J: Ok Fabes możesz już nas zostawić same?
F: Ale...
N: Już!
F: Ok ok (odszedł)
N: No to co tam.
J: Bo wiesz chodzi o Braddy' ego.
N: Tak myślałam. Podoba ci się.
J: No właśnie nie.
N: jak to?
J: To prawda lubię go, ale nic więcej i nie wiem jak mu o tym powiedzieć.
N: Jeśli będziesz dla niego tak miła jak teraz to on może wyobrażać nie wiadomo co.
J: Ale to takie trudne do powiedzenia.
N: A pamiętasz to z Fabianem? On też nie mógł ci powiedzieć i gdyby nie Braddy to pewnie też byś nie wiedziała o jego uczuciach. Musisz z nim szczerze porozmawiać.
J: Pewnie masz rację.
N: Pewnie mam.



Przepraszam, że taki krótki. Jutro dodam dwa albo trzy. Czekam na komcie;)

7/13/2013

Next ;)

Scenariusz cz.41


J: Dzięki (powiedziała, zanim na dobre zapadła w sen)
Br: (położył ją na łóżku i przykrył kołdrą) Moja Księżniczka.

Śniadanie - jest tylko Sibuna
N: Nie wydaje wam się, że to trochę dziwne?
A: Ale co?
N: Ta śmierć Victora.
A: Czemu?
N: No bo czemu miał umrzeć akurat w wieku 99 lat.
F: to przypadek.
N: Wiesz, z tego co przeszłam przez ten czas w domu Anubisa, wnioskuję, że przypadki nie istnieją.
J: Mi się tez tak wydaje.
A: A to niby czemu?
J: Czy każdy urodzony 7 lipca jest ważny?
N: Co masz na myśli?
J: Ja...eee...ten...chyba odkryłam w sobie moce.
A, P, F: Że co?
J: No tak emmm'
Br: (wchodzi) Czemu przestaliście gadać?
P: Zastanówmy się hmmm bo wszedłeś?
Br: ok, ok (podnosi ręce w obronnym geście)
P: Idę do szkoły
N: Tak szybko?
P: muszę chwilę pomyśleć. (wyszła)
A: My tez z Alfiem już pójdziemy
Al: Ok (wyszli)
J: Nino możemy pogadać na osobności?
F: A ja nie mogę tego usłyszeć?
J: Możesz tylko część, ale potem sobie pójdziesz, ok?
F: Ok (wyszli)
Br: No i zostałem sam.

7/09/2013

Cz. 40

Scenariusz cz. 40


A: To może weź jedzenie do pokoju?
Al: Świetny pomysł (bierze jedzenie i wychodzą)
F: A ja spróbuję się jeszcze raz dodzwonić do Niny (wychodzi)
P: Eddie? pójdziesz ze mną do pokoju? Nie chcę być sama.
E: Pewnie kotku (wyszli)
Je: Trudy może ci coś pomóc?
T: (jest roztargniona) Co?
M: Chodź Trudy doprowadzisz się do ładu.
T: Ale..naczynia?
Je: Ja pozmywam.
T: Dobrze (poszła na górę)
M: (szeptem do Jeroma) Później w pokoju pogadamy (wyszła)
Je: Nie wierzę, że to robię.
J: Ja też już pójdę (wychodzi)
Br: Może ci pomóc?
Je: Ona bardziej jej potrzebuje.
Br: Ale Joy mnie nienawidzi.
Je: Teraz ma ważniejsze rzeczy na głowie, niż obrażanie się na ciebie.
Br: Ok, idę.

Godzina 19- pokój Patrici i Eddiego
E i P: (wchodzą)
E: To co robimy?
P: Nie wiem.
E: Pat?
P: Możemy pogadać?
E: Oczywiście. Ale chcesz tak stać? (pociąga ją na łóżko)
P: (opiera mu głowę na piersi) Zauważyłeś, że każdy w naszym domu: Nina i Fabian, Amber i Alfie, Jerome i Mara, oczekują dziecka?
E: Tak.
P: Tylko nam się nie udało za pierwszym razem.
E: A chcesz mieć dziecko?
P: (patrzy na niego) Może nie teraz, ale kiedyś tak.
E: Masz rację (obejmuje ją mocniej ramieniem) Kiedyś będziemy mieli dziecko. (zasypiają)

Godzina 19 - pokój Joy i Braddy'ego
J: (leży na łóżku)
Br; (wchodzi) Hej
J: Hej
Br: Czemu ty się tak przejmujesz? Przecież nawet nie byłaś z nim spokrewniona.
J: Nie wiem.
Br: Chciałbym cię przeprosić za to, że tak na ciebie wtedy naskoczyłem. Ale chciałbym się dowiedzieć, dlaczego nic mi nie powiedziałaś?
J: Nie wiem.
Br; Ok (westchnął i usiadł obok niej na łóżku) Co cię gnębi.
J: (spojrzała na niego i zaczęła płakać) To jest po prostu straszne. to prawda nie byłam z nim spokrewniona, ale polubiłam go. Naprawdę polubiłam. A przecież nikt w domu go nie lubił oprócz Amber i Niny. W pewnym sensie uważałam go za wujka....
Br: (wyciągnął do niej rękę)
J: (rzuciła się w jego ramiona) Boże, brak mi go.
Br: Wiem o tym. (zaczął ją głaskać, aż w końcu Joy zasnęła)
J: Dzięki (powiedziała, zanim na dobre zapadła w sen)
Br: (położył ją na łóżku i przykrył kołdrą) Moja Księżniczka.

7/08/2013

Obiecany scenariusz ;)

Scenariusz cz. 39


Br: ok, ok. Podobałaś mi się Nino i chciałem, żebyś była zazdrosna, ale spodobała mi się Joy, a nawet gorzej. Kocham ją.
W: (zaniemówili)
T: (wbiegła) Victor nie żyje!
N: (zaczęła płakać)
T: Proszę, chodźcie ze mną (wybiegła)
W: (oprócz Niny wybiegli)
F: ( zawrócił) Nino chodź już.
N: (popatrzyła na niego) Dlaczego?
F: Oh, skarbie (objął ją ramieniem) Musimy się dowiedzieć jak zmarł, a niczego się nie dowiemy stojąc tutaj jak dwa słupy.
N: Ok chodźmy (wyszła z Fabianem)

Piwnica
N i F: (wchodzą)
T: (odwróciła się szybko) O! To tylko wy.
N: Co się mu stało?
T: Wydaje mi się, że to ze starości. On miał już 99 lat.
N: (wtuliła się w Fabiana)
A: A co się teraz stanie z naszym domem?
T: (jęczy) Nie wiem.
F: Dzwoniłaś na pogotowie?
T: Tak już jadą.
F: Trzeba będzie urządzić mu pogrzeb.
T: Ok. Tylko poczekajmy na lekarzy.
A: (zaczyna płakać)
Al: (przytula ją) Amber już dobrze.
A: Jak może być dobrze!? Mój wujek umarł! (wtula się w Alfiego)
Al: Już cicho....
P: Eddie? (zaczyna się trząść)
E: Tak? (patrzy na nią i wyciąga ręce)
P: (przytula się do niego)
Je: (staje za Marą i kładzie jej ręce na talii)
M: Boże, to straszne.
J: (stoi i patrzy na zwłoki Victora)
Br: (podchodzi do niej i łapie ją za rękę)
J: Dzięki.
T: (pada przy Victorze na kolana) Czemu mnie teraz zostawiasz? (wzięła go w ramiona)
F: Trudy zostaw go
T: (wpada w ramiona Fabiana) Ja go kochałam.
F: Wiem Trudy, wiem.
N: (wychodzi)
F: Nino gdzie idziesz?
N: Mu...muszę się przejść (wyszła)

Spacer Niny: Nina przechodzi koło szkoły, idzie do miasta, potem do parku. Tam siada pod drzewem i zaczyna jeszcze bardziej płakać. Gdy ktoś się ją pyta czemu płacze, ona nie odpowiada. W końcu kładzie się pod drzewem i zmęczona zasypia.

W tym samym czasie kolacja - wszyscy siedzą smętni, ale w jadalni nie ma Niny
T: A gdzie Nina?
F: Właśnie nie wiem. próbowałem się do niej dodzwonić, ale nie odbiera.
T: Nie mówiła gdzie idzie?
F: Ostatni raz ją widziałem wtedy w piwnicy i zaczynam się martwić.
T: Amber może ty wiesz? Przecież się przyjaźnicie.
A: Nie wiem (spuszcza wzrok) Jestem zmęczona. Mogę iść spać?
T: Nie zjesz kolacji?
A: (podnosi błagalny wzrok) Proszę..
T: Dobrze idź już
A: (wychodzi)
Al: Pójdę z tobą Amber. Czekaj.
A: Nie. Najpierw się najedz, a potem przyjdź.
Al: Nie zostawię cię.
A: To może weź jedzenie do pokoju?
Al: Świetny pomysł (bierze jedzenie i wychodzą)
F: A ja spróbuję się jeszcze raz dodzwonić do Niny (wychodzi)

7/07/2013

Yay ;*

Jutro pojawi się najnowszy scenariusz. Mam tyle pomysłów, że aż nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła je Wam pokazać. Całusy  :*
                                                                              Kaczuszkamartin